środa, 3 czerwca 2015

14- Trwoga


Ja już tej śmierci nie pokonam

i nie potrafię uciec od niej.

na jawie, we śnie,  wszędzie ONA

przez przez wszystkie lata, dni, tygodnie.


Jak cień nieszczęsny idzie za mną,

czai sie w parkach i ogrodach.

Jak szpicel czyha za fontanną ,

i na kamiennych, starych schodach.


Zbliżam się do niej i oddalam,

lecz gdy oddalam się,, znów zbliżam.

Zalewa nas wysoka fala,

wciągając w nurt -ramiona krzyża.


Jeszcze się bronię, lecz daremna

obrona moja,  trwogi moje.

Noc się nad nami ściele ciemna

i olbrzymieją niepokoje.

J. Koprowski

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz